sobota, 25 czerwca 2011

Dzień 16

Każdy prawdziwy artysta koniecznie musi mieć swoja muzę. Leonardo miał Damę z gronostajem, Jan Vermeer Dziewczynę z perłą. Bethoven komponował dla jakiejś Elizy, a Chopin dla podstarzałej rozwódki. Toulouse-Lautrec miał nie jedną, a całe stado paryskich kurtyzan, a Warhol zachwycał się Merlin Monroe. Ja jako rasowy wieśniak mam muzę w osobie baby z burakami.

3 komentarze:

  1. Tytuł zdjęcia "Buraczarka" :)
    Coraz bardziej przekonujesz mnie, że muszę, po prostu muszę kupić aparat!! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co muza winna dać swemu artyście? Winna mu dać botwinkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. jako rzeczesz :) dziś na obiad była botwinka!

    OdpowiedzUsuń